Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiszakiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kiszakiewicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2019

Willa Stąpora

Na stronach Biuletynu Miejskiego ukazał się w czerwcu 2018 artykuł Stanisława Chmury "Willa w stylu szwajcarskim".
Pozwolę sobie zacytować informacje o tym zabytkowym domu:
Jednym z najpiękniejszych zabytkowych domów drewnianych w Leżajsku jest bez wątpienia willa w stylu szwajcarskim stojąca przy ul. Mickiewicza 41 na wysokości ronda czy jak to się kiedyś mówiło - "obok kapliczki".
Willa Stąporów
Trudno precyzyjnie określić datę jej budowy, lecz skoro już istnieje na mapie katastralnej z 1953 roku to liczy ona co najmniej 165 lat.
Historię domu można odtworzyć od roku 1926 lub 1927, kiedy pochodzący z Sokołowa Małopolskiego Władysław Stąpor zakupił od depozytariusza sądowego Władysława Szatkowskiego dom wraz z budynkami gospodarczymi i dużym ponad półhektarowym ogrodem ciągnącym się za sąsiednimi domami z lewej (Druckerki i Feldmanna) ukośnie, aż do ul. Mickiewicza.
Dom był wówczas pokryty dachówkami, które w 1930 zmieniono na pokrycie blaszane. W momencie zakupu dwa pomieszczenia zajmował rejent Alfred Josse, który prowadził tu swoją kancelarię. Mieszkał w tym domu aż do śmierci w 1948 roku. W czasie okupacji i później zajmował pokój w północnej części budynku z bocznym wejściem. Jako, że cały, niemały majątek wydał na budowę kaplicy grobowej (1932r) dla tragicznie zmarłej wnuczki swojej żony, żył bardzo skromnie, a nawet dla obniżenia kosztów eksploatacji, do pokoju przyjął trzech studentów.
Po jego śmierci kancelaria notarialna funkcjonowała nadal, a kolejnym urzędującym tu rejentem był Jan Grzybczyk.
W tym czasie w części południowej budynku dobudowano od strony ogrodu skrzydło i urządzono tam drugą kuchnię.
Około 1928 roku część parceli od północy odsprzedano pochodzącemu z Sokołowa Młp. Janowi Wosiowi, który podobnie jak Stąpor działał w spółce skupiającej nierogaciznę.
Spółka przeniosła się do Leżajska z powodów logistycznych, przez miasto przebiegała bowiem linia kolejowa ułatwiająca ekspedycję żywca.
Na zakupionej parceli Woś wybudował okazały dom, który stoi do dzisiaj w sąsiedztwie drewnianej willi.
Za wspomnianym ogrodem ciągnął się duży ogród należący do Żyda Arnilda Bergera, adwokata działającego w Leżajsku przed I wojną światową i w okresie międzywojennym. Mieszkał on w parterowym drewnianym domu usytuowanym na północnym krańcu swojej parceli dochodzącej do ul. Mickiewicza. Domu już tego nie ma. Gdy Berger sprzedał swój dom Kiszakiewiczowi z ul. Pierackiego (obecnie ul. Burmistrzów Zawilskich), ten postawił tam nową willę dla zamężnej córki. Budynek ten po wojnie przeszedł na własność Skarbu Państwa. Kwaterowano w nim różne rodziny, a później przebudowano zmieniając radykalnie jego wygląd, z zamiarem urządzenia tam przychodni radiologicznej. Ostatecznie budynek nadal służył celom mieszkaniowym. W czasach PRL-u i później nazywano go "Boroniówką".
Boroniówka
Willi szwajcarskiej po wojnie nie ominęły kwaterunki z urzędu, mimo, że właściciele nadal tam mieszkali. I tak przez krótki okres zamieszkiwał w niej leśniczy Marian Zwoliński z rodziną, potem nauczyciele z leżajskiego liceum: Mieczysław Jurzyniec (1968) oraz Janina i Bronisław Mazanowie (1956).
Kiedy w 1956 roku w Leżajsku powstał powiat, przeniesiono tu nowo powstały Zespół Adwokacki mieszczący się dotychczas w kamienicy Jeżowieckiego opodal sądowego gmachu.
Dom Jeżowieckiego i Sąd
Tamte pomieszczenia potrzebne były władzom partii, zanim wybudowano im nowoczesną siedzibę w Ogródku Jordanowskim (obecnie przedszkole "Promyczek".
W 1976 roku willę wpisano do rejestru zabytków.

Źródło:
Biuletyn Miejski czerwiec 2018 - Willa w stylu szwajcarskim
Alfred Josse (1862-1948)

środa, 30 maja 2012

Antoni Luckschandel (1826-1911)


Antoni Luckschandel urodził się 12 czerwca 1824 w Krywe w obwodzie sanockim, jako syn Klemensa i Anny vel Krystyny Josse. Jego żona to Marianna Fruzińska ur. w Lubaczowie, wdowa po Bazylim Kiszakiewiczu (s. Jacentego i Ewy Delkiewicz). 

Ślub z Marianną odbył się 22 stycznia 1860 roku.
Antoni zmarł 18 kwietnia 1911 r.. W Księgach Metrykalnych - Księdze Zgonów w Leżajsku jego nazwisko zapisano, jako Lukxsandel. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym w Leżajsku. Marianna, jego żona pochowana jest na Starym Cmentarzu, a jej grób graniczy z posesją p. Furdynowej. Ulas pisze w swojej książce, że to rodzinna posesja Marii.

W blogu Antoni Milli wspominałam o Marii Kiszakiewicz, która w roku 1872, zajmowała stanowisko poczmistrzyni w Leżajsku. Owa Maria Kiszakiewicz to Marianna Fruzińska I v. Kiszakiewicz, II v. żona Antoniego Luckschandla.
Maria z Fruzińskich Lukszandel zm 1899r - poczmistrzyni z Leżajska 











Liber Baptistatorum Lubaczów. 1824

Liber Copulatorum T IV page 138 Lezajsk. Antoni Luckschandel i Marianna Truzinska I v. Kiszakiewicz. 
Antoni Luckschandel wieloletni radny był kierownikiem Urzędu Podatkowego w okresie przedautonomicznym, prokuratorem w Leżajsku. Zgromadził ok. 40 tys. koron. Przeznaczył pieniądze z części sprzedanego majątku na stypendium dla uzdolnionej młodzieży pochodzącej z biednych rodzin, sierot, a w swoim testamencie przeznaczył na Szpital Ubogich (Dom Przytulisko Starców) 2000 koron i na ochronkę 1000 koron. 

W książce 'Też Historia' Juliusza Ulasa Urbańskiego poświęcony jest rozdział Antoniemu Lukszandlowi. Cytuję:

Filantrop czy dziwak
W brzozowej części leżajskiego cmentarza, tak umownie zwanego z racji rosnących brzóz, warto odszukać zapomniane już przez wszystkich miejsce wiecznego spoczynku - Antoniego Lukszandla.
Spoczywa tam człowiek, który cały swój majątek przeznaczył na cele dobroczynne jak: Szpital Ubogich, Ochronkę i kształcenie obcych sobie młodych ludzi.
Kilkanaście kroków od bramy, po lewej stronie alei, w czwartym pseudorzędzie grobów znajdują się pozostałości zapewne kiedyś okazałego grobowca. Pomnik z piaskowca, a na nim napis: Antoni Lukszandel 1824 - 1911 - em. poborca podatkowy. Z całą bezwzględnością czas i ludzie uczynili wszystko aby zatrzeć pamięć o człowieku. O człowieku, który z racji swojego postępowania i podjętej decyzji, dla jednych może być filantropem, dla drugich zwyczajnym dziwakiem. Dawnymi czasy, w ostatniej woli, wielu mieszczan ofiarowywało pieniądze i majątki na różne cele społeczne. Na owe czasy w biednym mieście, w bardzo trudnej sytuacji materialnej była młodzież pragnąca zdobywać wiedzę i kształcić się na wyższych uczelniach. To chyba było przyczyną, że bogaty mieszczanin, właściciel wielu realności i dużych obszarów ziemi, postanowił pomóc materialnie potrzebującym. Sprzedał swój majątek, a z części uzyskanej kwoty ustanowił fundację stypendialną dla "kształcącej się aryjskiej młodzieży mieszczańskiej". Stypendium przyznawała Rada Miasta, na podstawie starań zainteresowanych, po spełnieniu zastrzeżonych kryteriów. Jedno stypendium rocznie, wyłącznie aryjczykom, biednej, polskiej młodzieży mieszczańskiej, na dwóch ostatnich latach studiów, po pozytywnej ocenie nauki przez władze uczelni. Wśród prawdopodobnych stypendystów, tylko jeden przyznał się do jej pobierania. Oświadczył on też, że każdego roku kilka razy odwiedzał grób Antoniego Lukszandla. W Święto Zmarłych zapalał tradycyjną świeczkę ze "Zdrowaśką". Spotykał tam też Pana Kazimierza Przybylskiego. Reszta stypendystów brała stypendia dyskretnie bojąc się plotek i skojarzenia potrzebnego "świadectwa ubóstwa" z dostatkiem w rodzinie.
W zachowanym dokumencie można przeczytać: "Pan Kazimierz Gdula - student IV roku Wydziału Prawnego Uniwersytetu J. K. we Lwowie. Nadaję Panu na rok szkolny 1933/34 stypendium z fundacji im. Antoniego Lukszandla w rocznej kwocie 300 złotych ze zgłoszeniem się najpóźniej do końca br. z poświadczeniem Dziekana Wydziału Prawnego J.K. we Lwowie, że zasługuje Pan na wypłatę stypendium i po złożeniu znaczka stemplowego za 25 groszy i świadectwa ubóstwa".
Pan Antoni Lukszandel uszanował i wykonał ostatnią wolę swojej zmarłej żony Marianny (+ 1899) - leżajskiej poczmistrzyni. Kazał pochować ją na cmentarzu tuż obok swojej realności. Grobowiec w części znajdował się na prywatnej posesji.
Jak opowiadał Pan Kazimierz, stypendium w kwocie 300 złotych było bardzo poważną pomocą w życiu studenta. Wystarczyło na zakup skryptów, zeszytów, skromnej odzieży i butów. Każdorazowo, pewna sumka przeznaczona była także na "skromniutką" bibkę. W końcu, była to równowartość trzech stukilogramowych świnek lub dwóch średnich miesięcznych urzędowych poborów.
http://ulas2.republika.pl/historia.htm#Protekcja_

O stypendium Antoniego Luckschandla pisze w swoich wspomnieniach w/w Kazimierz Gdula Wspomnienia nie tylko okupacyjne

Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa UJ podaje informacje w Gazeta Lwowska 1918, 171 str 5 o nadaniu stypendium w roku szkolnym 1917/18. W Leżajskim Gimnazjum Stypendium Lukszandla otrzymało trzech uczniów: Jan Dec, kl. V -380 koron, Władysław Ordyczyński, kl. III - 380 koron, Raźnikiewicz Franciszek, kl. VI - 380 koron.


W moich poszukiwaniach genealogicznych natknęłam się na żonę Klemensa Lukschandla - Krystynę Jose c. Franciszka. Klemens był I mężem (ślub 1819), zaś drugim mężem był Piotr Feldman(ślub 1833).
[Dornbach T I Wyciagi Familijne 1795-1890]. 
Krystyna ur się 22 XI 1799. Miała braci Jana i Wendelina Jose.


 tree

Koloniści niemieccy. Forum Historia Leżajska
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...