środa, 9 maja 2012

Ulica Górna

Ulica Górna wcześniej nazywała się Łaziebną.


Przed wojną na ulicy Górnej mieszkało trzy rodziny katolickie - Sławińscy, Gdulowie i Krawczyki, resztę domów zajmowali Żydzi. W domu przy ul Górnej (obecnie nr 25) mieszkał Polak z zawodu piekarz Roman Sławiński, miał piekarnię. Sławińscy mieszkali na pietrze, a w piwnicy piekli chleb. Pisała o tym Hanna Krall w "Dowodach na istnienie" - w rozdziale "Żal". W czasie wojny potajemnie podrzucał nocą żydowskim rodzinom chleb. 
Jak opowiadał mi Leszek Kostek jeszcze po wojnie w tym domu, z wejściem od strony ul. Dolnej były piece. Po Sławińskim piekarnię prowadził Ledwożyw, a później dom i piekarnię kupił od Sławińskiego jego ojciec Stanisław Kostek. Kostek przyjechał z Krakowa, w Krakowie miał sklepy ze skórą. Jego ojciec w Krakowie klepał kosy dla kosynierów, mieszkał na ul. Felicjańskiej. W Leżajsku też miał sklep ze skórą, w Rynku, w kamienicy koło Polmozbytu. 



Piekarnia Sławińskich od strony ul. Dolnej


Na Górnej mieszkała Janina Ordyczyńska




Przed wojną mieszkał na Górnej Boruch Miller. W latach 80. ubiegłego wieku odwiedził Leżajsk, swoje rodzinne miasto. Przywiózł książkę 'Szukałem sprawiedliwości', którą sam napisał. Zapukał do okna swojej dawnej sąsiadki i koleżanki z ulicy Janiny Ordyczyńskiej, podarował jej książkę.

W książce pisał m. in.:

"Drugą przeciwstawną rocznicę obchodzi się latem. Wielka sława cudownego obrazu Matki Boskiej Leżajskiej od wieków przyciąga wiernych przed Jej ołtarz".

"Urodziłem się rok przed I wojną światową w małym galicyjskim miasteczku. To miasteczko nazywano świętym, a to dlatego, że z jednej strony znajdował się grób rabina Elimelecha, a z drugiej klasztor, gdzie podobno miała ukazać się Matka Boska.

Pewnego dnia - tak wierzyli chrześcijanie - wydarzył się tu cud, ukazała się ludziom Matka Boska.

Niezatarte są wspomnienia o tym dniu. Wielkie tłumy wierzących Polaków i innych narodowości ze swoimi księżmi i biskupami masowo zalegały ulice. Ludzie szli przed klasztor, nie wszyscy mogli wejść do środka, ponieważ pielgrzymów było tysiące. Tam też każdy miał swoją prośbę do Matki Boskiej, aby im pomogła w spełnieniu ich życzeń.

Byłem świadkiem jak na przyjazd biskupa czy arcybiskupa wychodził mu na spotkanie rabin miasteczkowy z grupą wierzących Żydów, aby w ten sposób oddać szacunek i honor".


***




1 komentarz:

  1. O tej ulicy dokładnie pisze Hanna Krall w książce "Dowody na istnienie"-opowiadanie "Żal".

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...